Jak ja lubię tą interakcję z Wami, mówcie lub piszecie coś, ja odpowiadam jednym, bądź dwoma zdaniami i wtedy w mojej głowie zachodzi proces. Pojawiła się myśl, z niej rodzi się post taki jak ten, na koniec zamykam wszystko tytułem, który ma odzwierciedlić treść.

Tak było i tym razem, a zaczęło się od mojej odpowiedzi na słowa czytelniczki: „trudne w swojej prostocie. Rodzice często mówią za dużo”

Nadal wydaje nam się, że wychowanie to to, co swoim dzieciom przekażemy w formie mówionej. Poprzez słowa wyrażamy siebie, czasem staramy się ukryć pod słowami to, co wydaje nam się niepedagogiczne.

Pamiętaj, prawda jest najważniejsza

Stoimy w kolejce do kasy, nasze dziecko w zeszłym tygodniu obchodziło 6 urodziny, a do 6 roku życia wstęp jest bezpłatny, więc ustalamy w kolejce, że zaniżymy wiek dziecka:

– Nic się nie odzywaj, ostrzegamy dziecko, by nas nie zdemaskowało.

Za kilka dni tłumaczymy dziecku, które nas okłamało, że szczerość jest najważniejszą wartością i zawsze lepiej powiedzieć prawdę niż skłamać.

Przecież nie zrobił tego specjalnie

Dziecko płacze, bo ktoś zepsuł jego ulubioną zabawkę, lament jest ogromny, wszyscy przecież muszą dowiedzieć się jakie ono w tym momencie jest nieszczęśliwe, a my staramy się wychowywać:

-Przestań to tylko głupia zabawka, masz inne lepsze w domu. Przecież specjalnie ci jej nie zniszczyła. Uspokój się!

Tymczasem zaledwie miesiąc temu dziecku wypadła z rąk nasza ukochana filiżanka, którą dostaliśmy w prezencie ślubnym:

– To była moja ulubiona filiżanka. Tak bardzo lubiłam z niej pić, ile razy mówiłam ci, że masz nie ruszać moich rzeczy? Zejdź mi z oczu.

Nie wyzywaj

Rodzeństwo rozgrywa między sobą kolejną kłótnię. Jest ostro, krzyczą, bija się, wyzywają:

– Ty idioto. Mamoooo ten debil mnie bije!

Rodzic znowu wychowuje:

– Jak możesz tak mówić, to że się zdenerwowałeś, nie daje ci prawa do obrażania go!

Kilka dni później prowadzimy samochód, na tylnej kanapie siedzą dzieci, a z podporządkowanej wyjeżdża samochód, zajeżdżając nam drogę:

– Debil! Kto ci baranie dał prawo jazdy!

Gry komputerowe

-Zdecydowanie za dużo czasu spędzasz na grach komputerowych. Poczytałbyś coś, znalazł sobie jakieś inne zajęcie.

Za kilka godzin:

-Mamo zagramy w planszówkę?

-Nie, pisze z koleżanką, zagraj w jakąś grę samemu.

lub pierwszym co robimy po przebudzeniu jest przeskrolowanie fajsa.

 

Powinniśmy mówić zdecydowanie mniej, a więcej zastanawiać się, jaki przykład swoim zachowaniem dajemy dzieciom. One patrzą i widzą więcej, niż nam się wydaje, więc warto tak jak dzieci patrzeć, poznawać je i powstrzymać się przed komentowaniem, bo często jako dorośli nie potrafimy postępować w sposób, którego oczekujemy od dzieci.

Oznacza to, ze czasami musimy pozwolić w pierwszej kolejności sobie na gniew i na smutek, w drugiej dziecku, które tak jak my do filiżanki przywiązuje się do drobiazgu, których na pęczki w sklepie za rogiem. Skoro nam tak trudno okiełznać emocje, nie oczekujmy od dzieci, że one rodzą się z tą umiejętnością.

Nastawmy się na to, by poznać swoje dziecko tak bardzo, jak to możliwe i przyglądajmy się temu, jak reaguje w różnych sytuacjach, z którymi się spotyka. To co zobaczymy może nam wiele powiedzieć o nas, jeśli tylko będziemy mieli odwagę się z tym zmierzyć. Nie mówmy i nie wychowujmy, bo najważniejszy przekaz i tak odbywa się między słowami.

Jeśli natomiast musimy coś powiedzieć, nie potrafimy zostawiać sytuacji, bez wyjaśniania jej, zróbmy to po czasie, gdy emocje już opadną.

– Rano widziałam, jak bardzo zdenerwowałaś się, że Zuzia zniszczyła ci lalkę. Lubiłaś ją? Widzisz, mi też jest przykro, jak ktoś mi coś zniszczy. Często wtedy targają mną różne emocje. Pamiętasz, jak kiedyś stłukłaś moją filiżankę, bardzo się wtedy zdenerwowałam. Widzisz, bo nawet jak jesteśmy już dorośli, zdarza nam się reagować w sposób, którego w sobie nie lubimy. Tak po prostu jest i jedynym, co możemy zrobić, to po czasie zastanowić się na spokojnie nad tym, co się stało. Potrafisz powiedzieć, co czułaś w tamtym momencie? Smutno ci, że tak brzydko nazwałaś Zuzę?

Być przy dziecku, towarzyszyć mu w każdej sytuacji i to towarzyszyć w sposób, który jemu wydaje się najlepszy. Czasami to oznacza, że musimy zostawić dziecko samo, bo ono jasno daje nam do zrozumienia, że mamy wyjść z jego pokoju. Towarzyszyć nic nie mówiąc. Nie wychowując.

Oto klucz do relacji

 

Zdj. pexels.com

 

 

Inne wpisy