Rodziców, którzy mają odwagę przeprosić swoje dziecko, przybywa i chwała wszystkim za to. Jednak często nieświadomie robią to w sposób, który niestety nie uwalnia dziecka od odpowiedzialności za złość, gniew, gorzkie słowa rodzica.

Dziecko czuje się winne każdej  emocji rodzica. Te naładowane złością zawsze powodują w dziecku ogromne poczucie winy, że nie jest ono wystarczająco dobre, by zasłużyć na ich miłość. Gdy się na niego złoszczą, bierze na siebie całkowitą odpowiedzialność za tą złość. Dla dzieci jesteśmy niczym kryształy bez skazy i nawet gdy wyładowujemy na nich swoją frustrację, odreagowujemy niepowodzenie w pracy lub cokolwiek innego, co sprawiło, że nie potrafimy w danej chwili zapanować nad negatywnymi emocjami, one widzą w nas ów kryształ, oskarżając jednocześnie siebie za to, co się w danej chwili dzieje – muszę być naprawdę złym dzieckiem, skoro mama tak się przeze mnie denerwuje – taki jest mniej więcej ich sposób rozumowania.

Jedynym celem naszych przeprosin zawsze powinno być ściągnięcie z dziecka tej odpowiedzialności. To my ponosimy odpowiedzialność za swoją złość, nigdy nie jest inaczej.

Mówiąc do dziecka:

– Przepraszam, że tak na ciebie nakrzyczałam, ale twoje zachowanie jest dzisiaj naprawdę nieznośne.

– Przepraszam, że dałam ci klapsa, ale już naprawdę nie wiem jak ci wytłumaczyć, że nie wolno tak robić.

W rzeczywistości wcale go nie przepraszamy. Jedynym co robimy, to zagłuszamy swoje poczucie winy, pozostawiając nadal na dziecku odpowiedzialność za to, co zrobiliśmy.

Jedynym przekazem, który słyszy dziecko przepraszane w ten sposób, jest: „gdybym nie był taki nieznośny mama, by nie krzyczała”, „gdybym tak nie robił, mama nie dałaby mi klapsa”.

Jeszcze raz powtórzę, przeprosiny powinny oczyścić dziecko z poczucia, że coś z nim jest nie tak i gdyby było „dobre” rodzice nie musieliby się na nie denerwować, więc jedyną słuszną formą przeprosin jest:

– Przepraszam, nie powinnam była tak krzyczeć. Widziałam, że moja reakcja cię wystraszyła.

– Przepraszam, nie miałam prawa cię uderzyć. To moja wina, wybacz mi.

W przypadku starszego dziecka spokojnie możemy powiedzieć więcej:

– W pracy dzisiaj tak dużo ode mnie oczekiwali, że narosła we mnie frustracja, którą niesłusznie wyładowałam na tobie. Przepraszam, że tak zrobiłam. To było złe. Jestem dorosła i potrafię radzić sobie z takimi emocjami w inny sposób.

Jeśli tylko potrafisz przyznać się do błędu, dziecko wybaczy Ci wszystko. Pamiętaj o tym.

P.S. W tekście jest mowa o klapsie, więc na wszelki wypadek wyjaśnię – jestem całkowitą ich przeciwniczką i nigdy nie biję swoich dzieci, jednak wiem, że niektórym rodzicom się zdarza, mimo bardzo silnego przekonania, że to jest złe i nie zamierzam nikogo z tego powodu kamienować. Jeśli należysz do takich rodziców, trzymam za Ciebie kciuki, że po takich przeprosinach (więc po prawdziwym wzięciu na siebie odpowiedzialności) to będzie ostatni klaps, który dałaś/eś dziecku.

Zdj. pexels

Inne wpisy