Cierpliwość niestety nie jest najsilniejszą cechą naszych czasów. Wszystko chcielibyśmy mieć teraz, już, natychmiast, a tak się nie da. Wszystko, co najbardziej wartościowe wiąże się z czasem, który musimy temu poświęcić i z pracą, którą musimy wykonać.

Dokładnie tak samo jest z wychowaniem dzieci

Wychowanie to proces, który musi trwać, a na jego efekty musimy poczekać. Nie rok, nie dwa, tylko lata. To, o czym dzisiaj rozmawiamy z dziećmi i co im tłumaczymy, będzie procentowało w bliższej lub dalszej przyszłości. Często wydaje nam się, że pierwsze dowody słuszności tego, jak postępujemy, widzimy około 1-szego roku życia, jednak potem przychodzi tzw. bunt dwulatka i zbiera żniwo. Pojawiają się wątpliwości i pierwsze pytania, czy na pewno dobrze robię? Mamy wrażenie, że to, co zaczynało tak pięknie kiełkować, nagle przepadło bezpowrotnie. Udaje nam się w końcu jakoś nad tym zapanować, więc siejemy nadal, mając nadzieję, że poprzednie ziarno nie całe stracone. Wychodzimy na prostą, a tu znowu bunt i kolejny. Na końcu tej drogi jeszcze wieloletni etap dorastania. Tak kręci się ta karuzela i dokładnie tak ma się kręcić. Nie jesteśmy w stanie niczego przyspieszyć, pominąć ani nie przepracować. Tłumaczenie dwulatkowi, że  bicie koleżanki nie jest najlepszym sposobem na odebranie swojej zabawki, zaowocuje dopiero około 6-8 roku życia. Dziesięciolatek, któremu tłumaczymy, że powinien przepuścić w drzwiach koleżankę, pierwszą przepuści dopiero tą, którą będzie darzył większą sympatią. Dla nastolatka celem będzie złapanie koleżanki za piersi, dopiero za kilka lat zrozumie, że sztuką jest powstrzymanie się.

Jeśli stawiasz na budowanie relacji i kierujesz się tym, że dziecko jest odrębnym bytem, nie stanowi twojej własności, wiec ma prawo do bycia sobą i do wyrażania siebie na swój własny sposób, musisz się przygotować na wątpliwości, które będą się pojawiały. Wychowanie dzieci to najtrudniejsza praca z możliwych, a wychowanie ich w myśl tych wartości to praca podwójnie trudna, ponieważ wymaga dodatkowo od rodzica ogromnej pracy nad sobą. Rodzic w zmierzeniu z dorastającym dzieckiem musi wtedy mierzyć się z tyloma własnymi ograniczeniami, utartymi schematami, pojawiającymi się znakami zapytania i emocjami, których w sobie nie rozumie, że określenie tego ciężką pracą to zdecydowanie za mało.

Często bywa tak, że kładziesz się spać z poczuciem – fajny dzień za nami, fajna z nas rodzina, a już po południu dnia następnego pojawia się w głowie coś skrajnie różnego – kiedy pozwoliłam wejść sobie na głowę? Wychowuję jakieś roszczeniowe „potwory”, które w ogóle nie liczą się z innymi ludźmi.

Tak to mniej więcej wygląda, wszystkie stany się przeplatają, a sukcesem jest zrozumienie, że dokładnie tak ma to wszystko wyglądać. Zarówno my rodzice, jak i nasze dzieci działamy często pod wpływem pojawiających się impulsów, myśli zapalników, które wyłączają odczuwanie empatii, oraz stanów emocjonalnych, które oddalają nas w relacji i zgoda na to wszystko jest pierwszym z kroków, by uwolnić się od poczucia winy, które odbiera możliwość rozwoju.

Wychowanie to proces, cała masa trudnych momentów, niezaplanowanych zwrotów akcji oraz ostrych zakrętów, wiodących przez poczucie, że coś robimy źle. Gdy zaczynamy to wszystko rozumieć, łatwiej jest stawiać temu czoła. Wychowując dziecko przez duże „W”, trzeba być gotowym na każdą emocję, na każdą sytuację, ale również na wątpliwości.

Gdy kolejnym razem się pojawią, spróbuj skupić się na tym skąd pochodzą? Czy są wynikiem porównywania się do innego rodzica? Czy wynikają ze zmęczenia? Może z trudnego momentu, w którym się znalazłeś? Być może inne dziecko, którego zachowanie ci zaimponowało sprawiło, że na swoje popatrzyłeś pełen wątpliwości, czy dobrze postępujesz? Nie odpędzaj tego, co czujesz, pozwól sobie to przeżyć. Gdy dopuścisz do siebie wątpliwości, pozwolisz im pomieszkać w tobie i nie rzucisz się od razu w wir zmieniania waszej rzeczywistości, dostrzeżesz być może, że każdy z nas jest inny. Każda rodzina funkcjonuje na zupełnie innych zasadach, a pojęcie uniwersalnej metody nie istnieje. Zrozumiesz, że to, co widzisz to tylko mikroskopijny kawałek jakiejś całości, więc nie powinieneś na jego podstawie czegokolwiek oceniać, ani wyciągać wniosków. Jeśli natomiast znajdziesz w sobie siłę i przestrzeń by to uwewnętrznić, podejmij wyzwanie ponieważ to również bardzo istotny czynnik procesu wychowania i rodzicielstwa.

Zdj. pexels.com

Seminarium Inspirujące: AGRESJA – NIEBEZPIECZNE TABU

Miejsce: Wrocław Inkubator Przedsiębiorczości Al. Kasztanowa 3A
Kiedy: 12 październik godz. 18-20
Koszt: 39/osoba 59/para

Więcej szczegółów w zakładce wydarzenia oraz na fb – TU

Inne wpisy