Przywykliśmy do tego, że autorytet należy nam się z racji pozycji, a nie tego, jak traktujemy drugiego człowieka. Doskonale słychać to w rozmowie między rodzicami, nauczycielami i opiekunami, a dziećmi. Ważne jest tam tylko to, czego oni chcą i o czym mówią. Są przekonani, że wiedzą najlepiej i mają prawo podejmować za dziecko niemal wszystkie decyzje, które je dotyczą. Nie wyobrażają sobie, by mogli oddać dziecku odpowiedzialność za obszary, za które mogłoby samo być odpowiedzialne. Najgorsze jednak w tym wszystkim jest to, że nie potrafią  przyznać, że robią to z powodu własnych obaw, wyobrażeń przyszłości oraz dla własnej wygody i tłumaczą to „sterowanie dziećmi” frazesem – robię to z miłości do ciebie i dla twojego dobra.

Warto zdawać sobie sprawę, że jako rodzice działamy schematycznie więc zarówno czyny, jak i to, co mówimy do naszych dzieci, jest wynikiem tego, jak odnosili się do nas nasi rodzice. W tamtych czasach nie wiedziano tego wszystkiego, co wiemy dzisiaj o budowie mózgu i rozwoju małego człowieka, więc nie jest moim celem wzbudzanie w kimkolwiek poczucia winy, ponieważ ono na pewno nie pomoże w refleksji nad  sobą. Warto jednak przyjrzeć się sposobowi komunikacji i spróbować zastanowić, czy na pewno zbliża was w relacji z dzieckiem, czy jednak buduje mur.

Warunkiem budowanie relacji z drugim człowiekiem, jest rozmawianie z nim w taki sposób, by czuł się ważny. Natomiast oczekiwania wygłaszane przez jedną ze stron powinny uwzględniać myśli i uczucia drugiej strony.

Jako rodzice mamy prawo oczekiwać od dzieci pewnych zachowań. Oczywiście mamy też prawo mówić o tym, czego oczekujemy, ale powinniśmy mieć jednocześnie dużą zgodę na to, co z tą wiedzą zrobią nasze dzieci.

Trudne?

Wiem. Sama nie potrafiłam sobie tego jakoś wyobrazić, dopóki nie zrozumiałam, że dzieci z nami współpracują. Im naprawdę nie zależy na tym, by uprzykrzać nam życie, wręcz przeciwnie często robią rzeczy wbrew sobie, by zobaczyć na naszej twarzy uśmiech. Jeśli to zrozumiesz, łatwiej będzie ci zmienić codzienny sposób rozmowy:

Idź z psem – Proszę, pamiętaj, że pies nie był jeszcze na dworze.

Nie pójdziesz na dwór, dopóki nie odrobisz lekcji – Idź, tylko proszę ,nie zapomnij, że masz jeszcze lekcje do odrobienia.

Ubierz rajtuzy, jest bardzo zimno – Powinieneś ubrać rajtuzy, na dworze jest naprawdę zimno.

Posprzątaj w swoim pokoju – Wchodzę do Twojego pokoju i nie wierzę, że możesz tam coś znaleźć. Byłabym Ci bardzo wdzięczna, gdybyś tam posprzątał.

To ogromny skarb w waszej relacji, która z biegiem czasu będzie od ciebie wymagała coraz większej zgody na to, że twoje dziecko jest odrębnym człowiekiem. Od małego uczysz go w ten sposób brania odpowiedzialności za swoje działania, jednocześnie sam uczysz się akceptować jego decyzje. Fakt, że czasami się sprzeciwi oznacza, że relacja między wami daje mu do tego przestrzeń, a to bez wątpienie duży sukces. Jeśli to dla ciebie trudne, skup się wtedy na swoich uczuciach. Poprzyglądaj im się i spróbuj odnaleźć miejsce, z którego pochodzą.  Twoje dziecko ma prawo do własnych decyzji, a tobie nie pozostaje nic innego jak się z nimi pogodzić. Z czasem być może przyzna Ci rację ( jeśli zmarznie bez rajtuz), może to ty będziesz musiał znaleźć sposób, by odnaleźć się w danej sytuacji (bałaganu w jego pokoju) lub zwyczajnie poniesie konsekwencje ( jeśli  nie odrobi lekcji, będzie nie przygotowane).

Wzajemne zaufanie, które w ten sposób zbudujecie, okaże się najcenniejszym co posiadacie, gdy dziecko w wieku nastoletnim będzie chciało i będzie miało prawo do podejmowania zdecydowanie poważniejszych decyzji, niezbędnych w procesie odizolowywania się od rodziców.

Nie pójdziesz na tą dyskotekę – Wołałabym byś nie szła na tą dyskotekę, ale jeśli uważasz, że chcesz tam być, proszę uważaj na siebie.

Dopóki nie poprawisz ocen, masz szlaban na wyjścia z domu – Za każdym razem, gdy spędzasz popołudnia poza domem, zastanawiam się ,czy do końca semestru zdążysz poprawić oceny.

Nie pozwalam ci spotykać się z tym chłopakiem – Ten chłopak nie wzbudza mojego zaufania, wolałabym byś się z nim nie spotykała. Martwię się, że on ma na ciebie zły wpływ.

Byś mógł pozostawić swojemu prawie dorosłemu dziecku przestrzeń do takiego dorastania, musisz w pierwszych latach waszej relacji zbudować ku temu fundament. Tylko wtedy dialog między wami będzie możliwy i istnieje duże prawdopodobieństwo, że nigdy nie poczujesz, że mieszkasz w towarzystwie kogoś, kogo zupełnie nie znasz.

Nie wiem, czy są ludzie, którzy lubią, gdy im się rozkazuje i dokładnie tak samo jest z dziećmi. Zdecydowanie łatwiej jest nam coś zrobić, gdy sami możemy podejmować decyzję o tym, w jaki sposób to zrobimy i jak zorganizujemy swój czas, by wywiązać się z obowiązków. Gdy ktoś dzieli się z nami swoimi oczekiwaniami lub obawami, nie nakazując określonych zachowań, zmusza nas tym samym do zastanowienia się nad tym, co usłyszeliśmy.

Zakazy i nakazy natomiast, często oznaczają niemalże natychmiastową obronę i próbę udowodnienia swoich racji.

To wymaga ogromnego zaufania, ale gwarantuję Wam, że dzieci na nie zasługują nawet wtedy, gdy zdarza im się podejmować błędne decyzje.

Mówiąc – przestań, zostaw, nie pójdziesz tam, nie spotykaj się z nim – często nie dajesz dziecku możliwości ustosunkowania się do twojego żądania. Fakt, przywykliśmy do nazywania takich dzieci posłusznymi. Jednak dorastają one w poczuciu, że powinny bezwarunkowo poddawać się woli rodziców. Często duszą w sobie swoje prawdziwe ja, chcąc sprostać oczekiwaniom innych. Z wiekiem zaczynają ukrywać przed rodzicami, jak spędzają wolny czas. Nie chcą rozmawiać, bo doskonale wiedzą, że gdy rodzice poznają prawdę, wymuszą na nich określone zachowania.

Nie zapominajmy, że dla swoich dzieci jesteśmy najważniejszymi osobami na świecie i jeśli to im pozostawimy decyzję o tym, czy chcą zrobić to, o co je prosimy, one naprawdę zrobią co w ich mocy, by nie uprzykrzać nam życia. Jeszcze raz podkreślam, że to na pewno nie będzie 100% dostosowywanie się do naszych próśb, ale warto sobie wtedy zadać pytanie, czy skoro my kochamy je tak samo mocno, to czy naprawdę zależy nam na tym, by dla nas rezygnowały z tego, co jest dla nich takie ważne?

 

Seminarium Inspirujące: AGRESJA – NIEBEZPIECZNE TABU

Miejsce: Wrocław Inkubator Przedsiębiorczości Al. Kasztanowa 3A
Kiedy: 12 październik godz. 18-20
Koszt: 39/osoba 59/para

Więcej szczegółów w zakładce wydarzenia oraz na fb – TU

Zdj. pexels.com

Inne wpisy