Czego chcesz? To pytanie, którego niestety nie zadajemy naszym dzieciom, lub zadajemy wtedy, gdy są jeszcze bardzo małe i nie potrafią na nie odpowiedzieć. Dziecko płacze, rodzic nie potrafi go w żaden sposób uspokoić i w którymś momencie, gdy bezradność i frustracja się przeplatają, w nerwach pada: – Czego ty właściwie chcesz?

Szkoda, że przestajemy o to pytać, gdy dzieci potrafiłyby już nam odpowiedzieć.

Czego chcesz? To pytanie, które powinno gościć w naszym domu w wielu codziennych rozmowach. Niestety rodzice są tak bardzo przekonani, że oni wiedzą, czego chcą ich dzieci, że nie przyjdzie im nawet do głowy, by je o to zapytać. Natomiast, gdy dziecko samo mówi, czego chce rodzice uważają, że oni wiedzą lepiej i również nie pozwalają temu dziecięcemu „chceniu” wybrzmieć i zaistnieć, jako coś wartościowego.

Wychowujemy, wychowujemy, wychowujemy i wychowujemy:

-Mamo, nie chce mi się odrabiać zadań domowych.

-Mi też się wielu rzeczy nie chce i muszę to robić. To Twój obowiązek. Nie wyobrażam sobie, byś nie odrabiał zadań domowych. Co powiedziałaby pani? Wiesz, że szkoła jest najważniejsza. Jak nie zmienisz swojej postawy, zapomnij o basenie.

lub w nieco łagodniejszej wersji:

-Choć ci się nie chce musisz je zrobić. Pamiętaj jak się umawialiśmy i jakie zasady panują u nas w domu.

Ile bardziej wartościowa byłaby ta rozmowa, gdybyśmy z uwagą potraktowali to, co mówi dziecko i jednocześnie okazali mu, że to co mówi, jest dla nas ważne:

-Mamo, nie chce mi się odrabiać zadań domowych.

-Tak, a dlaczego? Zmęczony jesteś?

-Tak.

-Co cię tak zmęczyło? W szkole coś się wydarzyło?

-….. (bardzo ważna część tego, jak dziecku minął dzień. Często jako rodzice mamy pretensje, że my pytamy, co u dziecka w szkole, a ono odpowiada, że dobrze i tyle. Później od pani dowiadujemy się, że wdało się w bójkę.)

-Rozumiem, że ci się nie chce. CO CHCESZ TERAZ Z TYM ZROBIĆ?

-Położę się chwilę, a lekcję zrobię wieczorem.

-Widzisz, tak to już w życiu jest, że czasami musimy robić, rzeczy na które nie mamy ochoty.

Ta sama sytuacja, jednak z zupełnie inną postawą rodzica i jak wiele można się z niej wzajemnie o sobie dowiedzieć. Nie wychowując i nie pouczając, dajemy dziecku zgodę na to kim jest i jednocześnie okazujemy zaufanie, że ono wie, co jest jego odpowiedzialnością.

No właśnie odpowiedzialność, rozmowy rodziców z dziećmi nie mogą tak wyglądać, jeśli rodzic przejął za dziecko odpowiedzialność za zadania domowe. Tutaj pewnie pojawią się głosy, że ich dziecko samo z własnej nieprzymuszonej woli odrabia zadania na świetlicy lub od razu po powrocie do domu i ja wierzę, że tak często jest. Jednak nie przekona mnie nikt, że dzieci, jeśli robią tak zawsze, robią to bez nakazu/oczekiwań rodziców. I nie ma tutaj znaczenia, czy rodzic taką regułę wprowadził, używając do tego łagodnego tonu, czy zagroził konsekwencjami. Dla mnie oczywistym jest, że choć staram się pisać dla Was regularnie, bo to lubię, bo uważam to za swój obowiązek, to jednak zdarza mi się i to nie raz nie dwa, kiedy z różnych przyczyn się z tego nie wywiążę i dokładnie tak samo funkcjonują dzieci.

Pytanie, czy dziecko, które zawsze obowiązkowo odrabia zadania po powrocie do domu, robi to dla siebie (wierzę, że takie dzieci istnieją, ale nawet jeśli tak jest, jest ich garstka. Tymczasem rodziców, którzy uważają, że takie jest ich dziecko, nie trudno na co dzień spotkać ;)), czy jednak dla rodziców? By byli z niego dumni, by oszczędzić sobie ich gadania.

Proponuję przeprowadzić taki test: Wyobraźcie sobie, że wasze dziecko postanowiło zastrajkować i zbuntować się przeciwko pracom domowym. Czy mimo waszego światopoglądu, że zadania domowe są potrzebne i obowiązkiem dziecka jest się z nich wywiązywać, potraficie znaleźć w sobie zgodę na to „nie będę odrabiał zadań”? Czy jednak kategorycznie nakażecie, że zadanie ma być odrobione?

Jeśli odpowiedzią jest druga opcja, oznacza to, że w tej i pewnie w wielu innych kwestiach nie macie zgody na to, czego chce wasze dziecko. Pewnie tłumaczycie to miłością do niego, większym doświadczeniem, które posiadacie, umiejętnością przewidywania konsekwencji i macie rację, że rzeczywiście dorośli potrafią spojrzeć dalej, ale w ten sposób nie uczycie dziecka podejmowania decyzji i przewidywania ich długofalowych konsekwencji.

Choć posłużyłam się kontrowersyjnym tematem zadań domowych, powinniśmy pytać dziecko – czego chce? w każdym innym aspekcie życia.

CZEGO CHCESZ? To bardzo ważne pytanie w kontekście budowania z dzieckiem relacji. Jednocześnie to wcale nie oznacza, że mamy obowiązek realizować wszystkie te „chcę” naszego dziecka, ale o tym w osobnym wpisie, bo pewnie zmniejszyłabym sobie szansę odbioru tego, gdyby długością przypominał powieść.

———————————————————————————————————

Zapraszam Was do lajkowania Family-Lefti na fb, wtedy nie ominą Was najnowsze wpisy oraz na seminaria, podczas, których między innymi wyjaśniam co z tym „CHCĘ” dziecka, możemy zrobić – jeszcze w listopadzie Wrocław, w grudniu widzimy się w Wałbrzychu, Opolu i Wrocławiu – zapraszam!

Zdj. pexels.com

Inne wpisy